|

Warto zobaczyć: Szczeliniec Wielki 2006-10-03 08:19:18 
Na najwyższy, płaski jak (popękany) stół, wierzchołek Gór Stołowych (919 m) wiodą 664 kamienne stopnie. Wykonał je pod koniec XVIII w. sołtys Karłowa, Franz Pabel, udostępniając publiczności niezdobyty dotąd masyw. Pabel - notabene - uważany jest za pierwszego w Europie urzędowo nominowanego przewodnika. Certyfikat od pruskiego króla uzyskał w 1813 r.
Szczyt Szczelińca zajmuje skalny labirynt stanowiący strefę ścisłej ochrony przyrody nieożywionej. Najpierw trafia się do wiekowego schroniska PTTK Na Szczelińcu Z tarasu, gdzie stołował się minister von Hoym, widać Pasterkę i zalew w Radkowie, a w dali Karkonosze.
Do rezerwatu prowadzi brama, zwiedzanie od 10 maja do 31 października jest płatne - 2-4 zł i trwa ok. 1 godz. Poza tym okresem oblodzony i bosko opustoszały Szczeliniec zwiedza się na własną odpowiedzialność. Na początek przewidziane jest Piekiełko – głęboka na ponad 20 m szczelina, gdzie jeszcze w lipcu zalega śnieg, potem slalom wśród skał o dziwacznych kształtach, wreszcie skołowany wędrowiec dociera na naprawdę przepaściste tarasy, przyprawiające o zawrót głowy (dzieci o ciekawych pomysłach trzeba tu szczególnie pilnować).
Niegdyś tarasów nad przepaścią było więcej, ale w ostatnich latach, w wyniku działalności kamieniołomu w Radkowie ulegają one przyśpieszonej erozji. Miłym wydarzeniem było ponowne udostępnienie przed paru laty najwyższego punktu Szczelińca, skały zwanej Fotelem Pradziada, na którą wchodzi się po metalowych schodkach, by z kretesem "odlecieć" wobec dookolnych widoków na prawie całe Sudety i niższe skałki samego Szczelińca.
Na Szczeliniec można dojść żółtym szlakiem z Karłowa (45 min) lub z Pasterki (1 godz.) oraz niebieskim z Radkowa (3 godz. 30 min). W 2000 r. trasę na Szczelińcu skorygowano i zbudowano nowe schody, którymi schodzi się nad Karłów. Turyści wspinający się tu z Pasterki muszą zejść nad Karłów i dopiero sprzed budek w lesie mogą wrócić do parkingu nad Pasterką szlakiem niebieskim (30 min).
Niewielu turystów wie, że odkrywanie uroków Szczelińca zawdzięczać należy... pruskim militarystom. Pod koniec XVIII w., w obliczu pogarszających się stosunków z Austrią, zaczęto budować na sudeckim pograniczu umocnienia i forty. Koło Karłowa wzniesiono fort Karola na górze Ptak koło Lisiej Przełęczy. Następnym etapem fortyfikowania Gór Stołowych miał być sam Szczeliniec, który w szalonym widzie zamierzano zamienić w twierdzę. W 1790 r. na szczycie pojawili się minerzy wysadzający niewygodne skałki, poszerzający przejścia, zasypujący szczeliny i przerzucający kładki nad skalnymi pęknięciami.
Niedługo po nich z roboczą wizytą przybył w góry sam król Fryderyk Wilhelm II z dworem. Wizyta króla i dworskie zachwyty nad "cudownym chaosem" skał Szczelińca pociągnęły odwiedziny innych znanych osobistości, m.in.: wieszcza J.W. Goethego (1791 r.) czy ministra C.G.H. von Hoyma (1791 r.). Z twierdzy zrezygnowano raz na zawsze, czego pieczęcią była romantyczna eskapada kolejnego władcy Prus, Fryderyka III w 1813 r. Szczeliniec nieodwołalnie stał się wielką atrakcją turystyczną, ściągając tłumy gości pobliskich zdrojów, ku uciesze których demonstrowano echo po wystrzałach z moździerza ("może piękniejsze niż w Karkonoszach"), dawano kolorowe szybki, czyniące widoki jeszcze bardziej psychodelicznymi, urządzono punkty widokowe, zbudowano schronisko, a nawet posadzono mały ogród botaniczny nad Karłowem.
Ruch rozbawionej gawiedzi osiągnął takie rozmiary, że popularne widokówki z przełomu wieków straszyły wizją doprowadzenia na Szczeliniec kolei, urządzenia lądowiska sterowców i zbudowania szeregu gospód i pensjonatów na szczycie góry.
źródło: onet.pl powrót archiwum
|
|