|

Zamek Grodno i jego Brama Lwów, część 1 2006-09-27 08:16:41 
Zamek Grodno, zwany niegdyś również Gospodą Morderców, ukryty jest na wysokim, zalesionym wzniesieniu obok Zagórza Śląskiego i zalewu Bystrzycy. Na szczyt można dostać się tylko piechotą. Wyprawa z parkingu obok przystanku PKS zajmuje około pół godziny. Być może właśnie tajemnicze położenie stało się źródłem wielu niesamowitych historii opowiadanych przez przewodników. Tworzeniu legend sprzyjają również pogmatwane losy zamku.
Historycy twierdzą, że warownię na górze Choina zaczął wznosić Bolko I, książe świdnicko-jaworski. Legenda mówi, iż zrobił to już w IX wieku... angielski rycerz. Z pewnością najstarsze zachowane mury pochodzą z XIV wieku. Właśnie wtedy, ostatni świdnicki Piast książe Bolko II Mały, znacznie rozbudował zamek. Później zmieniał on właścicieli w oszałamiającym tempie. Należał do Czechów, a potem do siejących grozę raubritterów czyli rycerzy-rozbójników. Dzięki nim zyskał złą sławę i nazwę Gospody Morderców.
W XVI wieku zamek kupił Maciej von Logau (czyli z Łagowa, w dzisiejszym lubuskim), wśród wielu następnych właścicieli był nawet hospodar mołdawski Michał Waleczny. Wojna trzydziestoletnia przyniosła okupację Szwedów. To czego nie zdołali zniszczyć lub ukraść, spłonęło po uderzeniu pioruna w 1689 roku. W efekcie zamek powoli popadał w ruinę. W 1774 roku opuścił go ostatni mieszkaniec. Kilka lat później osunęło się południowe i zachodnie skrzydło. Od tego czasu jedynymi gośćmi Grodna byli śląscy arystokraci fundujący sobie w resztkach warowni romantyczne pikniki.
Wystawioną na licytację ruinę kupili okoliczni chłopi chcąc rozebrać resztki murów na budulec do obór i opał. Dosłownie w ostatniej chwili, to co pozostało, odkupił wrocławski pastor i profesor Johan Busching. Zauroczony zamkiem i przepiękną okolicą, w 1823 roku, rozpoczął mozolną odbudowę. Z pewnością to właśnie on uratował bezcenny zabytek od zagłady. Z drugiej strony pan profesor postanowił... udoskonalić zamek i wprowadził pewne modyfikacje niezgodne z historycznym kształtem budowli.
W 1904 roku odnowiono słynne sgraffita i otwarto schronisko z gospodą. Stało się to w czasie kiedy na zamku mieszkała rodzina ostatniej właścicielki - baronowej Emili von Zedlitz und Neukirch. Wkrótce utworzono też muzeum. Wszystko ponownie zdewastowano i rozkradziono w 1945 roku.
Grodno aż roi się od legend i fantastycznych przekazów. Tuż przy wejściu na górny zamek, w małym loszku, straszy przykuty do murów szkielet. To księżniczka Małgorzata. Ona zakochała się w młodym i przystojnym lecz biednym rycerzu. Ojciec chciał wydać ją za bogatego ale starego i brzydkiego szlachcica. Małgorzata pozornie zgodziła się z wolą Ojca. Podczas spaceru z "narzeczonym" niby przypadkiem potknęła się na krawędzi murów i przepaści. Stary szlachcic skoczył na pomoc a wtedy Małgorzata pchnęła go w dół. Wszystko widział Ojciec z zamkowej wieży. Zakuta w kajdany księżniczka trafiła do głodowego lochu i zmarła w męczarniach.
cdn...
źródło: czejarek.pl powrót archiwum
|
|